Polla

Historia Polly

Każdy z Nas obawia się, że kiedyś zostanie sam, bez niczyjej pomocy i wsparcia bliskich. Zniedołężniały, zapomniany i pozostawiony sam sobie we własnej niedoli… Starość tak właśnie się kojarzy. Ze smutkiem patrzymy na ludzi, którzy nie potrafią sami się poruszać, którzy już nie
potrafią sami o siebie zadbać. A co ze zwierzętami? Przecież one też się starzeją, ich mordka siwieje, oczka i słuch zawodzą, chodzenie zaczyna kojarzyć się z bólem. Człowiek się skarży, a pies nie… Czy dlatego zostają potraktowane obojętnością ludzką ? Czy dlatego zostają porzucone, bo nie potrafią zaprotestować? Taki los spotkał Naszą Polly…

Polly kiedyś młoda, śliczna i pełna energii, kochana, głaskana i rozpieszczana. Dziś starość pokazuje, że nie oszczędza nikogo. Siwa mordka, słaby wzrok i bolące stawy… Już nie jest pięknym młodym pieskiem, którym każdy się zachwycał. Nikomu nie potrzebna, wyrzucona na ulicę, trafiła
do schroniskowego boksu. Każdego dnia patrzyła z utęsknieniem jak zahipnotyzowana na drzwi…
Pełna nadziei, że w końcu po nią wrócą. Przecież ją kochają, na pewno za nią tęsknią i wszędzie jej szukają. Mijał dzień za dniem, a Polly zawzięcie czekała… Niestety nikt się po nią nie zjawiał. Sunia nie jest świadoma, że to przez tych „kochających” ją ludzi znalazła się w takim miejscu. To
jej „rodzina” zgotowała taki los. To dostała w podzięce za miłość i oddanie, za szczenięta, którymi obdarzała „właściciela”. Traktowana jak żywy inkubator w końcu się „zużyła”, już nie spełniała wymagań, więc trzeba było ją wymienić na młodszego psa. I tak drobniutka Polly stała się
kolejnym bezdomnym i nikomu nie potrzebnym psem. W tej chwili jest pod Naszą opieką w domu u Agnieszki. Została zabrana ze schroniska, gdyż jest jednym z psów, które nie potrafią funkcjonować bez człowieka. W boksie gdzie rolę legowiska odgrywa drewniana paleta, Pollisia
nie była wstanie zasnąć. Bolące ze starości stawy dawały znać na twardym podłożu. Mimo, iż znajdowała się w pomieszczeniu zamkniętym, z dala od mrozu to jej ciałkiem targały dreszcze.
Sunia drżała i drżała, strach i ból jaki niosła ze sobą samotność nie dawały Polly szans na przetrwanie w takich warunkach. Musieliśmy ją zabrać.

„Uśmiech psa znajduje się w jego ogonie”
Victor Hugo

polla

Polly jest cała rozmerdana odkąd może położyć się na miękkim posłaniu obok człowieka, którego tak bardzo potrzebowała. Każde jej spojrzenie przepełnione jest wdzięcznością i miłością, za to, że jest ktoś komu na niej jeszcze zależy. Że jednak nie jest starą rzeczą wyrzucona i skazaną
na zatracenie. Nasza starowinka jest cudownym psiakiem, kocha całą sobą. Uwielbia pieszczoty i zabawy z patykiem. Historia Polly jest kolejnym dowodem, iż ludzie nie liczą się z uczuciami zwierząt, jedyne co jest dla nich ważne to własna satysfakcja i pieniądze. Czemu ktoś pozbywa się
psa tak cudownego? Psa, który nie niszczy i nie brudzi? Psa, który kocha człowieka bardziej niż samego siebie?

Polly do końca swych dni została w Domu Tymczasowym. Dzięki tymczasowym opiekunom miała dom i zaznała miłości człowieka na nowo. Zmarła w 2014 roku
w objęciach swych opiekunów.